Narzędzia codziennej pracy w mitologii Słowian

Nie ma stopy ziemi w starej Sławiańszczyźnie, żeby nie należała do tego rzędu słownego. Zarówno okrywa on osiadłe, jak i próżne miejsca, użyteczne i dzikie, wyniosłe i poziome, najeżone góry, jak doły i zapadłe bagna, czyste pola, jak zamierzchłe lasy, słowem, cała powierzchnia ziemi była stolicą naszych bogów i jedną tablicą naszej wiary.[1]

W tym artykule zamierzam pokazać, jak można podejrzeć sposób patrzenia na świat Słowian przed nastaniem chrześcijaństwa (i co za tym idzie, ich mitologię), przyglądając się etymologii słów i podaniom założycielskim, zapisanym w średniowiecznych kronikach. Osią artykułu są proste słowiańskie (prasłowiańskie) nazwy narzędzi, które pojawiają się drugorzędnie jako imiona lub atrybuty mitycznych postaci: część żaren do mielenia ziarna, tłuczek i stępa do robienia kaszy, młot kowalski. Jeśli zaprzęgniemy obraz świata, który przetrwał w folklorze, rytuałach, porzekadłach, wierzeniach, można przywrócić prawdopodobne ich konotacje w umysłach naszych wczesnośredniowiecznych przodków. W ten sposób wyłaniają się z mroku dziejów fragmenty ich wiary, jak cembrowiny, gdy pochodnia zostanie wrzucona do studni.

O broni Gromowładcy u Słowian

W wielu językach słowiańskich wyładowanie elektryczne w atmosferze nosi nazwę podobną do rzadkiego polskiego wyrazu „mełnia”: SCS mlьni~mlъni, ros. mołnija, mołonja, starocz. mlna, połab. måuńa, serbsko-chorw. munja, słoweń. molnja, bułg. măłnija.[2]

We wschodniosłowiańskich bajkach caryca Małanjica (Mołonnia) występuje jako partnerka Groma/cara Ognia.[4] Wyraz na błyskawicę miesza się fonetycznie z imieniem św. Melanii. W rosyjskich powiedzeniach Małanka to panna młoda-strojnisia, której wyprawiają huczne wesele (nariażajetsia, szto Małanja na swad´bu; nawariła, rowno na Małanjinu swad´bu).[5]

Inny wyraz, mniej rozpowszechniony, to kontynuacja prasłowiańkiego *perunъ: pol. piorun, ros. pierun, białor. piarun, ukr. perun, cz. perun.[3] W kulturze ludowej słowo to występuje zarówno jako określenie zjawiska, jak i nazwa postaci (białorus. Piarun, pol. Piorun w pieśniach, bajkach i podaniach). W białoruskiej wersji Piarun jest zabójcą Żmija, co doskonale wpisuje się w indoeuropejski schemat walki Gromowładcy z wężokształtnym, chaotycznym przeciwnikiem, podczas gdy w małopolskiej Piorun to chłop polujący ze strzelbą na pewnego ptaka, który jest formą demona — porońca[6][7]

Wyraz „mełnia” jest związany etymologicznie z łotewskim milna albo milns „drążek przy żarnach, mlon”.[8] Także w wierzeniach łotewskich milna jest bronią Gromowładcy.[9] Ponieważ stałym elementem mitologii jest oręż Gromowładcy (np. młot Thora, wadźra Indry), widać, że porównanie z wyrazem bałtyckim odkrywa pierwotne, niemetaforyczne znaczenie wyrazu prasłowiańskiego.

żarna z mlonem. Źródło:https://commons.wikimedia.org/ (licencja: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl)

Być może to echo mitu, w którym Gromowładca lub Bóg Nieba wytwarza pioruny, obracając niebiańskimi żarnami, albo nawiązanie do idei młyna kosmicznego.

Białoruski etnograf Adam Jahorawicz Bahdanowicz (ros. Adam J. Bogdanowicz) zapisał w swoim dziele „Pierieżytki driewniewo mirosoziercanija u biełorussow” arcyciekawą obserwację:
(tłum. moje):

Nie raz przyszło nam słyszeć takie wyjaśnienie pochodzenia grzmotu i błyskawicy. Piorun trzyma w ręku dwa niezwykłej wielkości kamienie młyńskie, pociera i uderza jednym o drugi; przez tarcie i uderzenia wywołuje grzmot i błyskawicę, w tenże sposób, co uderzanie stalą o krzemień wywołuje iskry. Okruchy kamieni młyńskich, odpadające przy uderzeniach, lecą na ziemię i rażą niczym strzały. Mieliśmy już okazję mówić o tym, że piorunowymi strzałami lud nazywa kamienne topory i noże.[10]

W ten sposób etnografia przychodzi w sukurs wnioskowi wyciągniętemu tylko przez lingwistyczną rekonstrukcję. Zapisano też podanie białoruskie, w którym niebiańskie duchy (harcuki) wiozą kamień młyński, na którym zasiada Piorun z ognistym łukiem w dłoni. Wg jeszcze innego podania, z nieba spadły cudowne żarna.[22]

W mitologii huculskiej demiurg Tryjuda, rywal Boga, skonstruował rodzaj młyna-pułapki, w którym chciał usidlić swojego konkurenta. Młyn był obmyślany w ten sposób, że trzeba było poruszać nogą wałek, żeby ziarno zsypywało się do żaren. W tym miejscu Tryjuda umieścił potrzask. Gdy przyszedł z Bogiem, ten najpierw poprosił go, żeby zademonstrował, jak działa urządzenie. Tryjuda pokazywał ostrożnie, tak żeby nie uruchomić pułapki. Jednak Bóg przechytrzył adwersarza. Rzucił kamieniem, który wyzwolił potrzask i Tryjuda został uwięziony. Zaczął się szarpać, ale tyle wskórał, że zapadł się pod ziemię, ciągnąc za sobą młyn poprzez kolejne poziomy, aż do piekła, zwanego również „trzydziewiątą ziemią”.[11]

Szczątki idei młyna kosmicznego znajdziemy np. u Skandynawów, w Eddzie poetyckiej. W jednej z pieśni za ojca Słońca i Księżyca podaje się niejakiego Mundilfœriego. Imie to można odczytywać jako „Poruszyciel Rączki od Młynka”. W kolejnych wersach mówi się, że te ciała niebieskie obracają niebo.[12]

Echo mitu o kosmicznym młynie znajdziemy też w Eddzie prozaicznej. Mianowicie, w Skáldskaparmál opowiada się o duńskim królu Fróðim, sławnym mirem i bogactwem. Pewnego razu król kupił dwie niewolnice-olbrzymki ze Szwecji, Fenję i Menję. Te zdradziły, że znalazły dawno temu niezwykłe kamienie młyńskie. Dostarczono je Fróðiemu, i tak powstał cudowny młyn Grotti, który produkował, co tylko sobie zażyczył ten, kto go obsługiwał. Olbrzymki musiały dzień i noc tkwić przy młynie, wytwarzając złoto, mir i pomyślność dla króla. W końcu zbuntowały się i zażyczyły, aby młyn wyprodukował wojsko, które pokona króla. Ostatecznie Fróði stracił panowanie i życie. Wyszedł król morza Mýsingr i zabił Fróðiego. Upadek duńskiego króla obwieściły następujące znaki: grzmoty i błyskawice, trzęsienie ziemi i zniknięcie słońca, niesprawdzenie się prognoz. Mýsingr zabrał młyn z niewolnicami do siebie i nakazał produkować sól (dlatego morze jest słone). Tam, gdzie zatonął Grotti, powstał wielki wir w morzu (por. Mælström).[12]

W cokolwiek uproszczonej i spłyconej formie, ten motyw rozpowszechnił się jako bajka o czarodziejskim młynku, wyjaśniająca, dlaczego morze jest słone.

Młyn kosmiczny zajął poczesne miejsce w mitologii Finów. W pieśniach obrzędowych, które śpiewano przy wiosennej orce i siewie, wymienia się sampo, czarodziejski młyn skonstruowany przez demiurga-kowala Ilmarinena. Wyraz sampo być może pierwotnie znaczył „słup”. Z poetyckich opisów wynika jednak, że sampo był wyobrażany jako młyn, o upstrzonej pokrywie (rozgwieżdżony firmament), zamocowany na gwoździu. Obrót nieboskłonu nazywano „mieleniem sampo”. Niekiedy wprost używano wyrazów mylly i mellitsa „młyn”. [12]

Skąd się wziął młyn sampo? Otóż zaczęło się od tego, że demiurg-mędrzec Väinämöinen został zraniony strzałą i dryfował bezwładnie po powierzchni morza. Na jego kolanie, w niektórych wersjach mitu, uwił gniazdo ptak i złożył w nim jajko. Gdy jajko pękło wskutek sztormu lub czarów Väinämöinena, z jego części powstały niebo, słońce, ziemia. Według innej wersji ptak przysiadł i zanurkował po odrobinę mułu, i z tej odrobiny powstał świat. W końcu morze wyrzuciło osłabionego boga na brzeg w kraju Pohjola. Znalazła go władczyni tego kraju i obiecała odprawić do domu w zamian za podarowanie jej cudownego młyna sampo. Väinämöinen obiecał, że jego brat Ilmarinen, kowal, wykona ten niezwykły przedmiot. Teraz mógł już wrócić do domu. Tam Ilmarinen zgodził się sporządzić sampo — uslyszał, że w zamian za to może liczyć na rękę córki władczyni Pohjoli. Gotowy czarodziejski młyn przyniósł wkrótce owemu krajowi niespotykane bogactwa. Wzbudziło to zazdrość bogów-braci i postanowili popłynąć do Pohjoli, żeby ukraść młyn. Udało im się zabrać młyn, jednak władczyni ruszyła za nimi w pogoń. Gdy na morzu doszło do zaciętej walki, sampo został zniszczony. Czasami morze wyrzuca jego fragmenty na brzeg, co przynosi urodzaj.[12][13]

W zaklęciu z Atharwawedy (2.31) Indra ma potężny kamień młyński, którym miażdży robaki.[14]

Jak pokazują powyższe przykłady, idea kosmicznego młyna lub jej ślady występuje zarówno u ludów indoeuropejskich, jak u ich nieindoeuropejskich sąsiadów (Finów). U tych ostatnich widać, tak jak u Słowian, jej związek z mitem kosmogonicznym.

Płodny jak Piast

Ogólne znaczenie wyrazu piast w językach słowiańskich to „tłuczek, pistel; tłok”: ros. piest, cz. píst, słowac. piest, łużyc. pěsta. Polski wyraz piasta otrzymał znaczenie wtórnie, dzięki metaforze: podłużny element (oś) wchodzi w okrągły otwór, tak jak tłuczek w stępę. [15]Por. ros. stupa „stępa” — stupica „piasta”. W najstarszym przekazie (tym Galla Anonima) Piast jest rolnikiem — widać zrobiono z niego kołodzieja, gdy już zapomniano o starym znaczeniu tego wyrazu.[16]

stępa ze stąporem. Źródło:https://commons.wikimedia.org (licencja: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.pl)

W słowiańskim folklorze z łatwych do uzmysłowienia sobie powodów stępa i tłuczek (stąpor) są symbolem wybitnie erotycznym. Występują jako akcesoria w wielu rytuałach matrymonialnych i płodnościowych. U Rosjan w rejonie łodiejnopolskim podczas swatów pytano: „U nas jest stupa, u was jest piest. Nielzia li wmiestie swiest’?”. Ukraińcy w obwodzie żytomierskim w ostatni dzień wesela urządzali żartobliwy „ślub” rodziców młodej pary, wodząc ich dookoła stępy wypełnionej wodą; uderzano po niej tłuczkiem tak, żeby wszystkich oblać. Na weselu poleskim stępę odziewano w strój damski, a tłuczek w męski. Po weselu gdy rodzice panny młodej przyjeżdżali do nowożeńców, pokazywano matcę ową stępę. Ona komentowała: „To nie moja, moja nie takaja!”. Wówczas wyprowadzano jej prawdziwą córkę. Według wierzenia serbskiego, panna młoda, żeby urodzić po równo chłopców i dziewcząt, powinna wchodząc do domu męża przysiąść i na stępie, i na tłuczku. Na Morawach, gdy jakaś kobieta chciała wyjść za wdowca, gdy dzwonili po umarłej, siadała na stępę od maku albo maselnicę. W okolicach Brześcia, jeśli dziewcząt nikt nie chciał za żony, brały tłuczek i mówiły „zazywaju k toŭkaczu, toŭkacz każe — ne choczu”. Na Podlesiu homelskim w czasie suszy kawalerowie wrzucali do studni stępę, tłuczek i dzbany, żeby wywołać deszcz. W żartobliwych powiedzeniach wsch.-sł., skierowanych do dzieci, występuje obraz dzieci wyłażących czy wypadających ze stępy: „Iz nieba upaŭ da u stupu papaŭ, a z stupy wylez da wo jaki wyros”, „U stupie proso tołkli da tiebia i wytołkli”.[17] Mając na uwadze, że omawiane tu sprzęty są od dawien dawna częścią codziennego życia Słowian, można pokusić się o ekstrapolację tego rodzaju myślenia na okres, z którego pochodzi podanie dynastyczne o Piaście. Imiona założycieli dynastii nie wydają się dłużej przypadkowe — należą do obrazu świata, w którym mityczny przodek spółkuje z mityczną przodkinią jak tłuczek i stępa, a potomkowie-współrodowcy wypadają jak ziarna kaszy. Imię ojca Piasta, Chościsko, jeszcze wzmacnia taką interpretację. W dawnym języku polskim słowo ch(w)ost i pochodne (np. chwostek, choszysko) to synonim człowieka rozwiązłego. [18]

Wszystko to nie jest nową ideą — o Piaście i Rzepicy jako o „sile gieneracyjnej męskiej i żeńskiej” pisał już Wincenty Trojanowski w dziełku „Podania mityczne dziejów polskich w oświetleniu wiaroznawstwa porównawczego i obrzędów ludowych” (Warszawa, 1917).

W bajkach rosyjskich Baba Jaga jeździ w stępie, a tłuczek jest jej bronią.[17] Można zobaczyć w tym metaforyczny sens, jeśli przyznamy, że bajki, w których Baba Jaga poddaje próbom młodocianych bohaterów, wywodzą się z mitów, które stały za obrzędami inicjacyjnymi, które z kolei dawały dostęp młodym do obrzędów, na których dobierano się w pary. Baba Jaga strzeże w takiej optyce mocy rozrodczych, które z chwilą przejścia prób zostają uwolnione.

W powiedzeniu „Iz nieba upaŭ da u stupu papaŭ, a z stupy wylez da wo jaki wyros” widać niejakie podobieństwo w koncepcie do zdania w staroruskim „Słowie o wdunowienii”, w którym opisuje się Roda, siedzącego w niebie i rzucającego „grudy” (możliwe znaczenie: „krople”) na ziemię, od czego dochodzi do poczęcia dzieci. Klejn wskazuje w swoim dziele „Woskrieszenije Pieruna…” , że wyraz rod oznaczał dawniej „narodziny, urodzenie” i w dawnych językach słowiańskich miał konotację z losem (np. staropolskie rodowieszczek „astrolog (czytający los w gwiazdach)”). 19] W takim razie koncepcja „roda”, któremu składano ofiary, mogła być bliska rzymskiemu geniuszowi, któremu dokładnie odpowiada znaczeniem (geneo „rodzę”), albo widziano w nim przodka-patrona nadzorującego potomnych z niebios.

Żona Piasta nosi imię Rzepica, Rzepicha, Rzepka. Rzepa ma w kulturach słowiańskich również konotacje erotyczne. Widać to w powiedzeniach: białor. żywoj repkaj nakarmić „spółkować”, ros. riepa „członek męski”. O rzepie śpiewa się w pieśniach o tematyce erotycznej i weselnej: Swacha-riepka, swacha-riepka, powiwaj kriepko; Posadił died riepku, nie gustu, nie riedku. U Rosjan z północy podawano na drugi dzień wesela potrawę z rzepy albo brukwi o nazwie „pierwaja noczka”. Również w Polsce podawano rzepę wśród dań weselnych. Ciekawe, że w językach słowiańskich wyrazy podobne do imienia żony wielkopolskiego protoplasty oznaczają ogon lub tylną część ciała: ros. riepica, riepka, ukr. ripycia, białor. repica i pol. rzepica „miejsce u konia, w którym zaczyna się jego ogon”. Po ros. dial. riepa, riepka „tyłek (zwłaszcza damski)”.[20][21] Zatem pewne ludowe sensy wyrazu „rzepa” są w pełni kompatybilne z interpretacją Rzepicy jako mitycznej przodkini, płodnej pramatki.

Prof. Niebrzegowska-Bartmińska w swojej pracy „Symbolika płodnościowa w polskim folklorze” wskazuje, że akt płciowy jest w tekstach folkloru odwzorowaniem orki i siewu.

Życie ludzkie w sposób trwały zespolone jest ze sferą agrarną — wegetacja roślin i cykl życia ludzkiego „mieszczą się w jednolitym porządku wyobrażeniowym”. Akt płciowy i jego skutki, o których mowa w tekstach polskiego folkloru, stanowią odwzorowanie podstawowych prac rolnych, zwłaszcza orki i siewu. Prowadzi to do powstania prototypowego „układu płodnościowego”: mężczyzna/oracz, siewca — fallus/pług — męskie nasienie/ziarno — kobieta/ziemia (macica) — dziecko/plon.[29]

W pieśniach ludowych kobieta jest porównywana do ornej ziemi, a mężczyzna do oracza (Wstawaj Jasieniu do roli, już-eś się wyspał do woli. Cicho Maryś, nie wołaj, juz ja rolkę zaorał, zaorał)[29] — stąd bierze się konstatacja Niebrzegowskiej-Bartmińskiej. Oracz, nazywany Piastem, doskonale pasuje do tego rodzaju wyobrażeń. Wręcz można podać go jako podręcznikowy przykład. W podaniu dynastycznym dochodzi do cudownego rozmnożenia strawy w domu Piasta. Może to być kolejny efekt funkcji mitycznych małżonków jako twórców urodzaju. Intrygują postacie tajemniczych wędrowców, którzy postrzygają syna Piasta i stają się tym samym kumami owego — czy to wysłannicy bogów, pośrednicy między zaświatami, gdzie bytują przodkowie, a naszym światem? Daje to asumpt do dłuższych rozważań, których chcę tutaj uniknąć.

Kijem w Żmija

Może zaskakiwać, że pierwotny sens wyrazu kij to „młot”, zwłaszcza drewniany. Jest on zachowany w niektórych językach słowiańskich, przede wszystkim tych dawniejszych. Później znaczenie rozszerzyło się w stronę „maczugi”, „drąga”. Istnieją bliskie odpowiedniki w językach Bałtów: pruski cugis „młot”, litewski kūjis „ts.”, łotewska kūja „maczuga, kij”. Wszystko to jest związane z czasownikiem *kovati, kujǫ „kuć”.[23]

narzędzia kowala. Źródło: https://commons.wikimedia.org (licencja: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl)

W podaniu założycielskim miasta Kijowa występuje jego eponim Kij (wespół z braćmi: Szczekiem i Chorywem).

I byli trzej bracia: jednemu na imię Kij, a drugiemu Szczek, a trzeciemu Choryw, a siostra ich zwała się Łybedź. Siedział Kij na górze, gdzie dziś wzjazd boryczewski, a Szczek siedział na górze, która dziś zowie się Szczekownica, a Choryw na trzeciej górze, od niegoż prezwanej Chorywica. I założyli gród w imię brata swojego najstarszego i nazwali go Kijowem. Był około grodu las i bór wielki, i łowili tam zwierzynę. Byli to mężowie mądrzy i roztropni, nazywali się Polanie, od nich to są Polanie w Kijowie i po dziś dzień. Inni zaś, nieświadomi, mówią, że Kij był przewoźnikiem, był bowiem u Kijowa wtedy przewóz z tamtej strony Dniepru, stąd mówiono „na przewóz na Kijowy”. Lecz gdyby Kij był przewoźnikiem, to nie chodziłby do Carogrodu (Konstantynopola). Lecz gdyby Kij był przewoźnikiem, to nie chodziłby do Carogrodu (Konstantynopola). Ale Kij ten władał w rodzie swoim i chodził do cara — nie wiemy, do którego, powiadają tylko, że dostąpił wielkiej czci od owego cara, za którego przychodził”. W drodze powrotnej z Carogrodu założył Kij nad Dunajem „gródek mały”, „i chciał siąść tu z rodem swoim, i nie dopuścili go okoliczni mieszkańcy. Tak i po dziś dzień nazywają Dunajcy grodzisko to Kijowiec”. Wróciwszy do Kijowa, zakończyli życie Kij (jako pierwszy?), a po nim jego bracia i siostra. „I po tych braciach poczęli dzierżyć władzę u Polan potomkowie z ich rodu”.[24]

W językach staroruskim i ukraińskim mieszkańcy Kijowa to kyjane/kyjany, co można rozumieć w pierwotnym sensie „ludzie Kija”.[25] Według jednego z przypuszczeń, ten bohater to echo boga-kowala, sprzymierzeńca Gromowładcy. Wg ukraińskiego podania, kowal pokonał żmija, który ściągał z kraju daninę, zaprzągł go do pługa i wyorał bruzdę, którą popłynęła woda i tak powstał Dniepr.[26] Kto wie, czy ostatecznie nie ma tu wspólnego źródła z irańskim mitem dynastycznym, w którym protoplastą jest kowal Kawe, który z Feridunem pokonał wężowego tyrana Zahhaka. Założył on dynastię zwaną Kajami lub Kejami. Emblematem perskiej dynastii panującej był fartuch kowalski.[27] Nazwa góry „Chorywica” może mieć etymologię irańską (od Haraiva — określenie górzystego kraju).[28] Istnieje analogiczne podanie ormiańskie o Kuarze, Melteju i Choreanie.[24] W kompleksie mitów otaczających Kijów wyczuwa się prastarą spuściznę, być może z czasów dominacji Scytów.

Związek metalurgii z królewskością jest w tradycji perskiej bliski i oczywisty: kult roztopionego metalu i opieka tak nad metalami, jak i nad tymi, którzy się zajmowali metalurgią, podlegały Amszaspandowi Szahriwarowi (awestyjski Chszatra Warija — Królewskość Zwycięska). Na Bliskim Wschodzie królowie — ściślej: państwa — miały monopol na wytwórczość i handel metalami z tego względu, że był to surowiec strategiczny… Podobne stosunki musiały panować wśród Scytów zachodnich, na których ziemiach produkcja metali na zbyt (w tym żelaza) rozwinęła się bardzo wcześnie. Opowiedziany przez Herodota mit o Scytach królewskich i posiadanym przez nich złocie mówi nie tylko o złotym pługu i jarzmie — a więc narzędziach rolniczych — ale także o tym, że przedmioty te płonęły pod dotknięciem, a królestwo dziedziczył ten, kto potrafił pochwycić rozpalony metal. Była to więc próba rozpalonego metalu, która wskazuje na umiejęności kowalskie raczej niż rolnicze. Widać królowie musieli być choćby tytularnymi metalurgami.[26]

Tą reminiscencją czasów zamierzchłych, które pozostawiły zatarte już echa w dawnych manuskryptach, w ludowych podaniach i toponimii, wypada zakończyć niniejszy artykuł. Dla naszych słowiańskich przodków, okruchy boskości przenikały codzienność i to, co kosmiczne, powtarzało się w skali mikro. To, co wydarzyło się w czasie mitycznym, odzwierciedlało się cyklicznie w czasie ludzkim. W czasie mitycznym zmagania boga-kowala ze Żmijem ukształtowały krajobraz, pogodę i kulturę, jednocześnie mit można traktować jako wieczne wezwanie do ujarzmiania groźnych sił, opierania się najeźdźcom i tyranom.

Bibliografia

[1] Zorian Dołęga Chodakowski, O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem, s. 14. Wydawnictwo Rodzima Wiara, Wrocław 2018

[2] Max Vasmer, Etimołogiczeskij słowar´ russkowo jazyka, t. 2, s. 643. Progriess, Moskwa 1986

[3] Wiesław Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, s. 437. Wydawnictwo Literackie

[4] Vitomir Belaj, Hod kroz godinu, s. 98. Golden marketing-Tehnička kniga, Zagrzeb 2007

[5] Anna F. Niekryłowa, Russkij tradicionnyj kalendar´, s 50. Azbuka-Klassika, Sankt Petersburg 2007

[6] Karol Mátyás, Świat i przyroda w wyobraźni chłopa: przyczynek do etnograficznego studyum. s. 12. Lwów, 1888

[7] W. K. Bandarczyk et al. (red.), Biełaruska narodnaja tworczasć. Lehiendy i padanni, np. s. 352-353. Nawuka i technika, Mińsk 1983

[8] Rick Derksen, Etymological dictionary of the Slavic inherited lexicon, s. 333. Brill, Leiden-Boston 2008

[9] Oleg N. Trubaczow (red.), Etimołogiczeskij słowar´ sławianskich jazykow, t. 20, s. 221. Nauka, Moskwa 1994

[10] Adam J. Bogdanowicz, Pierieżitki driewniawo mirosoziercanija u Biěłorussow. Gubiernskaja Tipografija, Grodno 1895

[11] Włodzimierz Szuchiewicz, Huculszczyzna, t. 4, s. 6. Nakładem Muzeum im. Dzieduszyckich we Lwowie, 1908

[12] Clive Tolley, the Mill in Norse and Finnish Mythology [w:] Saga Book of the Viking Society, t. XXIV, s. od 63. Londyn 1994-1997

[13] J. M. Mieletinskij (red.), Mifologiczeskij słowar´, s. 137. Sowietskaja encikłopiedija, Moskwa 1990

[14] https://www.sacred-texts.com/hin/av/av02031.htm (Atharwaweda 2.31, tłum. Ralph T. H. Griffith)

[15] Wiesław Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, s. 425. Wydawnictwo Literackie

[16] „Gall Anonim”, Kronika Polska

[17] N. I. Tołstoj (red.), Sławianskije driewnosti, t. 5, s. 188-191. Mieżdunarodnyje otnoszenija, Moskwa 2012

[18] Antoni Krasnowolski, Władysław Niedźwiedzki, Słownik staropolski, s. 31. Wyd. M. Arcta, Warszawa

[19] L. S. Klejn, Woskrieszenije Pieruna. K riekonstrukcii wostocznosławianskowo jazyczestwa, od s. 182. Jewrazija, Sankt Petersburg 2004

[20] N. I. Tołstoj (red.), Sławianskije driewnosti, t. 4 s. 424. Mieżdunarodnyje otnoszenija, Moskwa 2009

[21] Michał Arct, Słownik ilustrowany języka polskiego, s. 620. Wyd. M. Arcta, Warszawa 1916

[22] L. S. Klejn, Woskrieszenije Pieruna. K riekonstrukcii wostocznosławianskowo jazyczestwa, od s. 343. Jewrazija, Sankt Petersburg 2004

[23] Wiesław Boryś, Słownik etymologiczny języka polskiego, s. 230. Wydawnictwo Literackie

[24] Jerzy Strzelczyk, Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian, s. 90. Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1998

[25] Oleg N. Trubaczow (red.), Etimołogiczeskij słowar´ sławianskich jazykow, t. 13, s. 257. Nauka, Moskwa 1987

[26] J. M. Mieletinskij (red.), Mifologiczeskij słowar´, s. 284. Sowietskaja encikłopiedija, Moskwa 1990

[27] Maria Składankowa, Mitologia Iranu, od s. 219. Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1989

[28] Max Vasmer, Etimołogiczeskij słowar´ russkowo jazyka, t. 4, s. 263. Progriess, Moskwa 1987

[29] Stanisława Niebrzegowska-Bartmińska, Symbolika płodnościowa w polskim folklorze [W:] Etnolingwistyka, t. 28. Lublin 2016

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *