Dzieckiem w kolebce
kto łeb urwał Hydrze,
Ten młody zdusi Centaury,
Piekłu ofiarę wydrze,
Do nieba pójdzie po laury.
Adam Mickiewicz
Z okazji okresu przesilenia zimowego, Godów, przedstawiłem kilka fabularyzowanych mitów związanych z tym okresem. Tym razem przedstawiam słowiański mit wegetacyjny spisany w podobnym duchu. Wychodząc z badań i wizji chorwackich badaczy (Katičicia, Belaja), pokusiłem się o spisanie własnej wersji, będącej w dużej mierze kompilacją wątków ze słowiańskich bajek magicznych. Dlaczego z bajek magicznych? Zauważalne jest podobieństwo fabuły mitu rekonstruowanego przez badaczy do wielu z nich, ponadto zarówno mit, jak i owe bajki, łączone są z obrzędowością inicjacyjną dawnych Słowian. Oczywiście głównymi bohaterami ludowych bajek są ludzie, albo ludzie obdarzeni niezwykłymi mocami. Z drugiej strony, wiemy, że wielcy herosi nieraz w przeszłości ulegali ubóstwieniu – perypetie bóstw zaś mogą wyglądać podobnie do przygód herosów – pewni bogowie wyglądają wręcz na takich „pierwszych herosów” (tak więc bogowie często zabijają smoki i inne poczwary, to samo czynią bohaterowie bajek). W wyborze wątków kierowałem się zasadą, żeby możliwie jak najlepiej dało się tekst przełożyć na słowiańską rodzimą obrzędowość i ogólnie obyczaj. Oczywiście, materiał pieśniowy, podaniowy, baśniowy jest niezwykle różnorodny i siłą rzeczy dałoby się na jego podstawie skompilować bardzo, bardzo wiele wersji takiego mitu. Starałem się, żeby do tekstu włączyć możliwe wiele wątków mitycznych, które pojawiają się w kontekście obrzędowości wiosennej i szerzej inicjacyjnej Słowian, przy zachowaniu spójności fabuły. Starałem się też, żeby tekst miał pewną lokalną polską specyfikę – żeby pobrzmiewały w nim strzępy mitów zanotowane i przetworzone przez dawnych polskich pisarzy. Z tego powodu też bóstwa występują pod imionami zanotowanymi na ziemiach polskich – tutaj zarówno XIX-wieczne wierzenia jak i dawni pisarze mają, przy odpowiednio ostrożnym podejściu, wiele do zaoferowania (np. Piorun, Mora, Wił) albo zrekonstruowanymi podług znanych zasad rozwoju fonetycznego języka polskiego (np. Wielos).
„Baśń” podzieliłem na cztery części (Narodziny, Wyprawa Jaszy, Góra Dziewany, Zakończenie). Poniżej na obrazie Herkules – wątki przypominające tego bohatera znajdziemy także w folklorze słowiańskim.

Lista postaci:
Piorun – bóg burzy, wojny i deszczu, prasł. *Perunъ
Dziw – czart albo olbrzym zbuntowany przeciwko bogom, niebiański uzurpator, prasł. *Divъ
Żywa, Mora, Wiła – bogini deszczu, wód, płodności, porodów, patronka prac kobiecych, opiekunka kobiet zmarłych przy porodzie, Dziwa, Mokosz/Makosz; prasł. *Živa, Mora, Vila, Diva
Ziemica – bogini ziemi, Matka Ziemia; prasł. *Mati Zemja, Zem-ica
Dadźbóg – bóg jasnego nieba, słońca, rolnictwa i małżeństwa; prasł. *Dad(j)ьbogъ
Bożyce, Lelowie – synowie Dadźboga, związani z Zorzami; prasł. *Božitji
Wielos, Wił – bóg ciemnego nieba, wilchwów, śpiewaków i muzyków, opiekun prawych zmarłych i władca górnych zaświatów, prasł. *Velesъ, *Vilъ
Nyja – duch strzegący cmentarza i nieprawych zmarłych, władca dolnych zaświatów, przybierający często postać węża, prasł. *Ny-ja?
Lele – córki Nyi, zaświatowe ptasiokształtne dziewczęta, prasł. *Lěljě
Czarty – duchy przyrody, związane też ze sferą nieprawych zmarłych; prasł. *čьrtъ
Żelazny Wilk – potwór strzegący drogi do Nawi (dolnych zaświatów)
Jasza Piorunic – syn Żywy i Pioruna, promienny, młodzieńczy bóg płodności, wiosny, walki, przewodnik dusz zmarłych, Jarowit, Jaryło; prasł. *Ja-ša?, *Jar-ovitъ, Jar-ilo
Marzana – siostra i oblubienica Jaszy, młodzieńcza bogini śmierci i dojrzewania, otwierająca ziemię swym kluczem na wiosnę, prasł. *Mar-ěna
Dziewana – przyrodnia siostra Marzany, kochanka Jaszy, młodzieńcza bogini lasów, łowów i płodności, prasł. *Div-ana
niedźwiedź, wilk i jastrząb – zwierzęta-pomocnicy Jaszy
𝕯𝖟𝖎𝖊𝖈𝖎 𝖅̇𝖞𝖜𝖞: 𝕺 𝕵𝖆𝖘𝖟𝖞, 𝕯𝖟𝖎𝖊𝖜𝖆𝖓𝖎𝖊 𝖎 𝕸𝖆𝖗𝖟𝖆𝖓𝖎𝖊
- 𝔑𝔞𝔯𝔬𝔡𝔷𝔦𝔫𝔶
Pojechał Bóg Piorun na wojnę z wielkoludami i pobił tam wodza ich Dziwa, którego strącił wraz z niedobitkami jego sług do Nawi. Zdobył przy tym hożą jego żonę, którą nazwał Żywą, bo gdzie ona nie stąpnęła, tam wszystko rosło i kwitło, słowem odżywało. Bóg Piorun przedzierzgnął się w orła, a Żywa w kokoszkę, i polecieli oboje do dworzyszcza Piorunowego.
Tam Żywa zniosła jajo. Z tego jaja wykluło się rodzeństwo, chłopczyk i dziewczynka, których nazwano Jaszą i Marzaną. Dzieci prędko rosły i były prześliczne; Marzana miała gwiazdę na czole, a Jasza słońce na czole i miesiąc na potylicy.
Ale przytrafiła się bieda. Nim zrodziły się dzieci, Bóg Piorun wybrał się był na łowy i ochota zaniosła go w bory posępne i cieniste. Tam pochwycił go w sploty wężowe Czart Nyja, Gospodarz Mogilny, i nie wypuścił, dopóki Piorun nie przyrzekł mu w okupie tego, co ma u siebie w domostwie, a o czym nie wie. Jak niepyszny Bóg Piorun wrócił do swoich włości.
Pewnego razu przyjechali Gospodarz Dnia i Gospodarz Nocy, innymi słowy, Bogowie Dadźbóg i Wielos, aby zobaczyć potomstwo Gromowładnego. Zostawili oni dzieciom podarki: Marzanie klucz i sierp, Jaszy konia i maczugę.
Gdy Jasza dorósł, ojciec wyjawił mu tajemnicę. Posmutniał i pociemniał Jasza, pożegnał się z rodziną, wziął okutą maczugę, siadł na koń i ruszył przez niebiańskie ługi przed siebie w dalekie kraje. Matka jego Żywa bolała okrutnie i zalewała się łzami. Gdy zasłyszał o tym przechera Wił, któremu uroda Bogini Wód zapadła w pamięć, dosiadł karego rumaka i przez niebiańskie przestworza pomknął do dworzyszcza Piorunowego, aby szeptanymi obietnicami zakraść się w łaski Piorunowej żony. Nie minęło wiele czasu, nim Wielos przeniknął do Żywinej łożnicy, i razem spłodzili ośmioro rodzeństwa. Siedmiu braci Wiliców: Milętę i Wilętę, Wolętę i Borzętę, Radlętę i Radziętę oraz małego Mieziszka. Ósma była siostra — Wilana. Gdy Piorun wrócił z kolejnego polowania, na którym spędził długie miesiące, ujrzał gromadkę dzieci i rychło nabrał podejrzeń. Gdy pewnego razu zobaczył Wielosa, jak wymyka się z izby Żywinej, rozsierdził się okrutnie. Żywę poranił i przegnał ze swojej siedziby, dzieci popalił gromem i zrzucił na ziemię. Odtąd Żywa wędrowała posępnie nocami po ziemi, co jakiś czas opadając z sił i chorując. A gdy odpoczywała, a kobiety szyły albo przędły, wtedy czuła, jakby noże wbijały się w jej ciało. Taka była siła klątwy Piorunowej. Od tej pory nazywano ją imieniem Mora. Poszukiwała po całym świecie swoich dzieci, a gdy zobaczyła je, popalone gromem, zapłakała gorzko. Wielos zebrał jej łzy, pokropił nieżywe dzieci, wrzucił do swego kotła, wyciągnął żywe i umieścił na nocnym niebie. Od tej pory można dojrzeć w pobliżu Kosiarza Siedmiu świecących Braci. Czasami zlatują oni na ziemię, aby szeptać na ucho wilchwom i pieśniarzom słowa natchnienia, albo żeby uwodzić ziemskie dziewczęta. Siostra wyszła za ziemskiego oracza, który na nieszczęście obraził bogów, orząc w święto wiosenne. Został zamieniony w głaz, a siostra rozpłynęła się z żalu, zamieniając się w rzekę Wilię.
Rozżaliła się Marzana, kluczem swym otwarła bramę ojcowskiego dworzyszcza, spuściła się po sznurze w dolne kraje. Gdy tak opuszczała się, zza pasa wysunął jej się klucz i upadł w morze. Poruszyły się wody, otworzyły się wody. Czart Nyja ujrzał klucz, wyskoczył na swoim karym rumaku z zieloną grzywą, porwał Marzanę do swojej siedziby.
Inspiracje: legendy, byliny, bajki o Eliaszu (Iliuszce, Ilii); postać Diwa, divów w „Słowie o wyprawie Igora” oraz w wierzeniach ludowych; wątek bohatera/rodzeństwa/wybranki ze znamieniem-gwiazdą (słońcem, księżycem) w bajkach; wątek zaprzedania potomstwa (o którym ojciec nie wie); wątek obdarowania cudownymi przedmiotami, zwierzętami, przymiotami przez przybyszy (por. np. bajkę „Bogdynek”, byliny o Ilii Muromcu); podania płd.-sł. o braciach-Plejadach („Vlašići”, por. Plejady-Siedmiu Braci w folk. polskim); podanie białoruskie o oraczu Szczepanie zamienionym w kamień i jego żonie Wiallianie; zrekonstruowany mit o Mokoszy-niewiernej żonie (por. bałt. mit o Laumė, która rodzi chłopca Miliusa); legendy i wierzenia o Paraskiewie Piatnicy; legendy o św. Mikołaju-cudownym lekarzu; wierzenia o latawcach; Marzanna w pieśniach wiosennych; wyobrażenia o Matce Boskiej Zagrzewnej (Roztwornej); bajki o Kościeju (Kostiju); grecki mit o Persefonie; motyw jedwabnego sznura w pieśni kupalnej; wątek opuszczania się w dolny świat na linie w bajkach (por. też łańcuchy, opuszczane przez bóstwa z nieba w mitologiach Powołża); bułgarskie wierzenie o ogromnym wężu-strażniku cmentarza; relacja Długosza o prapolskich bóstwach
- 𝔚𝔶𝔭𝔯𝔞𝔴𝔞 𝔍𝔞𝔰𝔷𝔶
Jedzie Jasza, jedzie – patrzy, a tu niedźwiedź, wilk i jastrząb kłócą się, biją się o truchło. „Rozsądź między nami, który z nas może pożywić się mięsem”. Jasza wyznacza każdemu ze zwierząt porcję padliny, a te z wdzięczności dają mu po kłębku sierści albo pióro – dzięki temu Jasza zyska ich zdolności, gdy będzie potrzeba.
Jedzie Jasza, jedzie, wtem widzi przed sobą trzech siłaczy, którzy odpoczywają pod rozrośniętym dębem. „Kimże jesteście?” „Myśmy są synowie szczodrego Dadźboga i szerokiej Ziemicy. Strzeżemy tutaj łaźni, w której kąpie się nasz ojciec, gdy znuży go dzienny obchód jego dziedziny.” „Jakimi imionami się nazywacie?” „Ja jestem Wyrwidąb, to jest Waligóra, a to jest Jutrobóg.” „Będziemy bić się czy bratać się?” „Bratać się”. Zostali więc pobratymcami, a żeby wyznaczyć tego z nich, kto będzie przewodził całej drużynie, postanowili urządzić zawody. Ten, kto najwyżej rzuci okutą maczugą, ten zostanie watażką. Rzucają więc bracia palicą, za każdym razem fruwa ona bardzo wysoko. Ujmuje Jasza swoją maczugę i ciska wysoko w niebo. Cicho jak makiem zasiał. Pokładli się już spać, a tu z nieba bije grom i leje deszcz – dopiero maczuga spada na ziemię. Tak więc to Jasza został wodzem drużyny.
Jadą przez bory nieprzebyte – gdy drogę tarasują im wielkie drzewa, Wyrwidąb wyrywa je z korzeniami. Gdy nie mogą przejechać przez urwiste skały – Waligóra robi w nich wyłom. Gdy nie mogą przekroczyć porywistej rzeki – Jutrobóg stawia most.
Pewnego razu znużyli się drogą i stanęli obozowiskiem. Pierwszej nocy stoi na warcie Wyrwidąb. Dudni ziemia, brzęczy zbroja – z jaskini wychodzi Żelazny Wilk, rusza na wartownika i połyka go po niedługiej walce. Drugiej nocy stoi na warcie Waligóra. Dudni ziemia, brzęczy zbroja – z jaskini wychodzi Żelazny Wilk, rusza na wartownika i połyka go po niedługiej walce. Trzeciej nocy stoi na warcie Jutrobóg. Dudni ziemia, brzęczy zbroja – z jaskini wychodzi Żelazny Wilk, rusza na wartownika i połyka go po niedługiej walce. Czwartej nocy Jasza sam czuwa przy ogniu – wychodzi Żelazny Wilk i nuże! bić się z junakiem. Biją się długo, trzęsie się ziemia, łamią się drzewa, wreszcie obaj uznoili się. „Nie zjadaj mię, prosi Jasza, a ja tobie dam w zamian mojego konia”. Żelazny Wilk zgadza się na układ i pożera konia Jaszy. Chwacki młodzieniec spytał Żelaznego Wilka, którędy może iść do krainy Nyi. Żelazny Wilk wyjaśnił, że on właśnie strzeże drogi do Nyi i że tamten może na niego wsiąść, a zawiezie go na miejsce.
Jedzie Jasza na Wilku, bory rozstępują się, przed nimi ług. Żelazny Wilk powiada, że tu zaczynają się włości Nyi, zostawia Jaszę i mknie z powrotem do swojego leża. Patrzy Jasza, a tam Marzana pasie gęsi. Raduje się, bowiem Marzana nie tylko była jego siostrą, ale miała też zostać jego żoną – bowiem było wówczas w zwyczaju, że brat brał siostrę za żonę, co nikogo jeszcze wtedy nie gorszyło. Raduje się też Marzana – ostrzega go jednak, że Czart Nyja podda go srogim próbom, nim pozwoli im odjechać ze swojej krainy. Wyjaśnia też, że gęsi to córki Nyi, które ten zaklął potężnym zaklęciem, aby nikt nie mógł wziąć ich sobie za żony. Idą do domostwa Nyi – przy nim wysoki częstokół, na nim zatknięte ludzkie czaszki. Wchodzą do sali, wychodzi do nich Nyja – „Wiedziałem, że Piorun dotrzyma słowa i przyjedziesz!”.
Nyja każe Jaszy rozdzielić piasek i mak wymieszane ze sobą w skrzyni. Smuci się Jasza, że nie podoła zadaniu. Marzana powiada jednak Jaszy, żeby nie martwił się. Ona wyśle mrówki, i one przez noc rozdzielą drobiny. Nyja każe Jaszy odróżnić Marzanę od innych dziewcząt, a wszystkie będą zgromadzone w wielkiej izbie w postaci gęsi. Marzana powiada Jaszy, żeby nie martwił się. Przyleci pszczoła, która zawiśnie ponad nią i w ten sposób on będzie mógł ją rozpoznać. Nyja każe Jaszy znaleźć klucz, który zgubiła Marzana, gdy udawała się do podziemnej dziedziny. A klucz wpadł w morskie głębiny. Marzana powiada Jaszy, żeby nie martwił się. Ona wyśle kaczkę, który wyłowi klucz. Nyja każe Jaszy postawić most na ogromnej rzece przez jedną noc. Marzana powiada Jaszy, żeby nie martwił się. Ona wyśle czartów, którzy wszystko zrobią za niego w przeciągu jednej nocy. Nyja każe Jaszy wysiać pszenicę i zebrać plon w ciągu jednego dnia. Marzana powiada Jaszy, żeby nie martwił się – on wysieje, a ona przyjdzie ze swym sierpem i nażnie już dojrzałej wieczorem. Nyja każe Jaszy popaść stado koni, które hodował. Gdy Jasza wyprowadza konie na pastwisko, te rozbiegają się na wszystkie strony świata. Ale Marzana posyła rój much, które tak zaczynają ciąć Nyine konie, że te kornie wracają do swego pasterza. Nyja każe Jaszy ujeździć kobyłę, którą trzyma w swojej zagrodzie. A jest to sama żona Nyina. Marzana powiada Jaszy, jak zażyć kobyły żelaznymi ostrogami i okutą pałką, żeby ją rychło okiełznać. Nyja każe Jaszy wykopać przez jeden dzień studnię w twardej skale. Ale Marzana posyła czarty, które żelaznymi pazurami sprawiają się z robotą w wyznaczonym czasie.
Jasza wypełnił zadania, zgłasza się po Marzanę. Ale Nyja zwietrzył podstęp i powiada: „Chcesz ją zabrać, to stawaj do walki ze mną, zdradzieckie plemię!”. Biją się, biją, zmęczyli się, uznoili. Nyja rzecze do sługi: „Dawaj mi z tamtej beczki wody!” A miał Nyja beczki z martwą i żywą wodą. Ale Marzana przewidziała, co się stanie, i zamieniła beczki miejscami. Nyja pije wodę. Biją się, Nyja opada z sił. W końcu Jasza łup! tamtego maczugą po łbie, aż pękła na dwoje. Jasza wyciąga kłąb niedźwiedziej sierści, zamienia się w lutego zwierza, rozrywa kłami wężowe cielsko na części. Z kadłuba wyskakuje zając, Jasza wyciąga kłąb wilczej sierści, gna za nim i zagryza go. Z zająca wylatuje kaczka, Jasza wyciąga pióro jastrzębie i fru! leci za kaczką, zakłuwa szponami. Z kaczki wyjmuje jajko, nim oczyszcza córki Nyine, drużki Marzanine z nieczystej siły. Z cielska wężowego wylęga się potem mnóstwo małych węży, ale Jasza z Marzaną i dziewczęta są już daleko. Zabrali ze sobą tabun rączych koni, a były to dusze zmarłych, które przetrzymywał Nyja. Wzięli też beczkę z żywą wodą, którą miał Nyja.
Jadą, jadą, przy gościńcu wyłania się mała chatynka, zbutwiała, pochylona, omal nie waląca się. W chatce siedzi dziadek u wezgłowia łoża – jego żona-staruszka umiera. Ulitował się Jasza nad staruszkami i dał im żywej wody – patrzcie! staruszka uleczona zrywa się z pryczy jakby odmłodniała, obściskuje młodych, ugaszcza ich tym, co ma. W nagrodę starzec wręcza Jaszy czarodziejski kij i rzekł, żeby uderzył nim w drzewo z dziuplą, które napotka przy drodze, a z drzewa wypadnie broń bardzo mu potrzebna w przygodzie, która go czeka. Podarował mu też czarodziejski ręcznik i wyjaśnił, jak ma go używać.
Jasza z Marzaną pojechali w dalszą drogę. Jasza zrobił tak, jak radził mu dziadek – z drzewa uderzonego kijem wypadł od razu błyszczący miecz. A dziadek i babka byli to Wił i Wiła, którzy chcieli wypróbować w ten sposób młodych.
Jadą dalej, podjeżdżają do jaskini Żelaznego Wilka. Dudni ziemia, brzęczy żelazo, leci dym — Żelazny Wilk wychyla swój ogromny łeb z jaskini. „A wy czego tutaj! Zguba was nie minie”. Jasza macha ręcznikiem, z Wilka opada z hukiem żelazo, stwór zmienia się w smoka z dziewięcioma głowami. Jasza macha mieczem, ucina smocze głowy, a Marzana zbiera je i pali zaraz w ognisku. Na koniec Jasza tnie ostrzem cielsko gada i wyciąga zeń trzech swoich pobratymców. Kropi ich wodą żywą, każdy z nich wstaje i przeciąga się, mówiąc: „Alem krzepko spał!”.
Zaraz bracia dostrzegają drużki Marzanine, które stoją nieopodal w gromadzie, i iskrzą się im oczy. A córki Nyine są im także wielce rade. Wkrótce wadzą się bracia, który z nich ma brać którą dziewczynę. Z leśnych gąszczy wychodzi raptem dziadek siwobrody i radzi młodym, żeby starli się na pięści, a dziewczęta potem wyśpiewają imiona tych, którym są rade, a każda weźmie jednego z nich. A jako że braci było za mało dla wszystkich dziewcząt, to ci zaprosili też czartów, sług Nyinych, i borowych, aby wzięli udział w igrzyskach.
Inspiracje: bajka zapisana przez J. Lompę z wątkiem przemiany w zwierzęta i zdjęciem klątwy za pomocą jaja; bajki wsch.-sł., np. „Iwan Bykowicz”, „Toczygroszek”, „Iwan Miedwiedko”, „Zorka, Wieczorka i Połunoczka”, „Gorynia, Dubynia i Usynia”, „Maria Moriewna”, „Nastasja Adowna” bajki z motywem Żelaznego Wilka (np. w bajce ukraińskiej z rzeczonego Wilka opada zbroja, gdy bohater machnie ręcznikiem, który otrzymał od dziadka w zamian za wskrzeszenie babki), bajki o Kościeju (Kostiju); pieśni wiosenne o Marzannie (Marzanna jako gęsiarka); wątek dusz zaklętych w konie przez czarta z bajki rosyjskiej (por. też bajki o duszach przetrzymywanych przez wodnika); różne inne bajki polskie; relacja Lompy o Marzannie i Dziewannie

- 𝔊𝔬́𝔯𝔞 𝔇𝔷𝔦𝔢𝔴𝔞𝔫𝔶
Przybywają na miejsce w pobliżu wielkiej góry, gdzie urządzają swoje zawody. Biją się młodzi, a dziewczęta milczą i wybierają swych lubych. Gdy ukończyli swoje zmagania, tęgi sen ich zmorzył i pokładli się wszyscy spać. Wielkie nieba! brzęk oręża wypełnia wąwozy, idą zbrojni wojowie! Prowadzi ich dziewica, a gwiazda lśni na jej czole. Krótko trwał szum, krótki był rwetes. Powaleni, skamieniali młodzieńcy. Porwane dziewczęta. Nie wiadomo, gdzie się podziała Marzana. Jeno Jasza zdołał ukryć się i unieść swój miecz.
Jaszy jawi się dziadek z boru: „Opasz się bylicą! Będziesz w opałach.” Z tymi słowami kryje się w borze.
Tak Jasza czyni, jak dziadek każe. Opasał się Jasza, kroczy przez gąszcze, przez parowy, pnie się po stromiźnie ku góry szczytowi. Popiły olbrzymy, weselą się zwycięstwem. Trzech strażników rąbie mieczem Jasza, padają bez słowa. Dociera na szczyt góry, tam blask pała, ogień płonie, gęśle grają, drużki tańcują, a Dziewana siedzi na zielonym tronie. Obok rosną dwa drzewa, jedno aż lśni od blasku, drugie tonie w mroku. Jasza dobywa miecza i naciera na Dziewanę. Ta wybucha śmiechem i odsuwa palcami ostrze: „Cóż za chwat, cóż za junak! Moje czary się ciebie nie imają.” „Odczaruj, dziewo, moich druhów.” „Pomału, pójdź ze mną w pląsy, a stanie się podług twej woli.”. Gniew Jaszy rychło mija, już bieży w krąg, już pląsa i śmieje się z Dziewaną. Dziewana wielce jest podobna do Marzany, bowiem jest starszą córką Żywy, która pozostała w Nawi. Marzanę Dziewana zmieniła w kukułkę. I tylko smętnym „ku-ku” może wylewać ona swoją rozpacz w lesie. Idą spać, zmęczeni, a nazajutrz schodzą z góry, Dziewana z młodzieńców zdejmuje czar. „Aleśmy krzepko spali” mówią, przeciągając się. Wstępują na górę, tam drużki Dziewanine ruszają w tan, wyśpiewując imiona Bożyców. Ci chwytają dziewczęta, które są im rade. Odtąd Jaszy, Dziewanie i ich towarzystwu czas upływa na biesiadowaniu, tańcach i kochaniu się. Pewnego razu Dziewana gada do Jaszy: sprośmy wszystkich Bogów do nas, ażeby nas pobłogosławili! Będziemy oboje władali na tej górze.
Tymczasem Marzana jako kukułka przylatuje do leśnej chatynki, w której mieszka siwa staruszka. A ta staruszka to Mora, Marzanina matka. „Cóżeś ty, córeczko! Tyle czasu wyczekiwałam cię, opłakiwałam. Myślałam, że przepadłaś na zawsze”. Świeci miesiąc, kipi war, matka z córki zdejmuje czar. Marzana udaje się potem do ojcowskich włości w niebie.
A co się dzieje na Górze Olbrzymów? Dziewana klaska, z niebios opuszczają się sznury. Z Jaszą lecą do boskiej dziedziny, a z nimi bracia i drużki. Tam już siedzą Bogi: Piorun, Dadźbóg, Strzybóg, Wił z Morą (którą wziął sobie za żonę i którą nazwano Wiłą). Wtem rozjarza się blask jakby słońca, dudni grom. To Piorun pochwycił swój oręż i cisnął nim w narzeczonych. Jasz z Dziewaną oboje spadają bezwładnie w tonie Dunaju. Wielki smutek zapanował w grodzie Bogów. Nad brzegiem Dunaju drużki opłakują Jaszę i Dziewanę i rzucają wieńce, a Marzana zalewa się łzami. Piorun chmurzy się: „Nie waż się, córko, poszukiwać go! Biada siostrze, która by szła za brata!”. Tymi słowami Bóg Piorun przeklął tych, którzy by od tej chwili żenili się z rodzeństwem swoim. Marzana jednak gardzi słowami ojca i bieży szukać Jaszy.
Inspiracje: bajki typu „Szklana góra”; bajki o cudownych bliźniakach; podania związane z Łyścem (o olbrzymach, które zbudowały zamczysko; o władczyni-Dianie); obrzędowość sobótkowa (Kupałoczka-Fortuna) i pasterska; bajka „Królewna z jajka”; bajka ukraińska o młodzieńcu i dwóch dziewczynach z gwiazdą na czole; grecki mit o Odyseuszu i Kirke; kukułka w pieśniach jako ornitomorficzna postać Marzanny; podanie o Wandzie; pieśni kupalne z motywem kazirodztwa; ballady o dziewczynie urażonej przez kochanka (niekiedy hippomorficznego); pieśni obrzędowe o „strzale”; wierzenia o igrzyskach leszych/czartów na św. Jana; wierzenia o wychodzeniu rusałek i czartów wiosną z wód na powierzchnię ziemi
- ℨ𝔞𝔨𝔬𝔫́𝔠𝔷𝔢𝔫𝔦𝔢
Cóż było potem? Marzana w swej rozpaczy przemierzyła dolne kraje, gdzie odnalazła Jaszę leżącego bezwładnie na nawskich łąkach nad Dunajem. Gdy zbliżył się Wielos, cap! złapała go, płacząc, za brodę. „Wróć go do życia, aby był moim mężem.” „Wiesz o klątwie ojca. Nie żyć wam z Bogami w słonecznej dziedzinie”. Stało się tak, że Wielos wpuścił młodych do swojej nocnej dziedziny, tam gdzie spoczął duch praojca Bogów – Swaroga, tam gdzie Wielos z Wiłą mają swoje dworzyszcze. Marzana została odtąd Śmiercią, która zabiera dusze z tego świata do Nawi, a Jasza wozi dusze zmarłych z Nawi do Raju. Mieszkanie ma na księżycu, gdzie gra na skrzypkach, a jako że ojcowska klątwa działa, raz na miesiąc opada z sił i musi odpoczywać. Dadźbóg błogosławił druhom Jaszy i drużkom Marzany, i odtąd żyją oni ze sobą jako trzej Bożyce-Lelowie i trzy Zorze-Lele. Kto z ludzi się żeni, temu Dadźbóg z Lelami błogosławią. A Dziewana? Hasa jako widmowa dziewa, z łukiem i strzałami po lasach, uganiając się za borowymi, a dziewczęta, które skuszą się na harce z nią, wracają z dzieckiem w brzuchu. Piorun w swym gniewie powybijał czartów, którzy dostali się razem z Bożycami do dziedziny Bogów. Drużki, które towarzyszyły Marzenie i Dziewanie, a nie wyszły za Bożyców, stały się odtąd Rusałkami i Południcami.
Inspiracje: wierzenia o Sporyszu; wierzenia łot. o Jumisie; obrzędowość dożynkowa (zaplatanie brody Wołosowi); wątek domowika na księżycu; wątek kowala na księżycu; obrzęd wynoszenia Śmierci (por. Piatnicę chodzącą w towarz. Śmierci); legendy o św. Jerzym grającym na skrzypcach na księżycu; wierzenie o Eliaszu zjadającym księżyc (por. Miesiąca rażonego przez Perkunasa); związek boginek z jutrzenką wg wierzenia pol. (por. płd.-sł. ljelja ~ rusałka; pol. Gwiazda Lelowa – Wenus; wierzenie płd.-sł., że poranna rosa zapładnia wiły); wierzenia łuż. o Dźiwicy (Źiwicy, Žiwonie); mit ind. o Jamie i Jami; mit irań. o Maszji i Maszjanie
Komentarz:
Jasza i Marzana występują tutaj jako archetypowi przywódcy gromad młodzieżowych. Przemieszczają się ze swoimi drużynami między światem górnym (Niebo Dzienne i Niebo Nocne-Raj) i dolnym (Nawia). Może to być przedstawione na różne sposoby (ruch z centrum na peryferia, w kierunku anekumeny; opuszczanie się z niebios w dół; przepływanie wody). Ich drużyny pojawiają się w baśniach jako np. trzej siłacze, towarzyszący głównemu bohaterowi (w innych baśniach widać dioskuryczność tej trójki). Fabułę komplikuje postać Dziewany, rywalizującej z Marzaną jak np. w bajce o dwóch dziewczętach z gwiazdą na czole, w bajce „Królewna z jajka” i innych bajkach z wątkiem fałszywej żony. Jednocześnie wprowadza ona dynamikę do fabuły, co prowadzi do katastrofy wszystkich trojga bohaterów. W źródłach do obrzędowości wiosennej są pewne ślady bogini podobnej do Diany/Artemidy (najdobitniej w relacji J. Lompy o wynoszeniu Marzanny i wnoszeniu Dziewanny). W źródłach staropolskich z kolei Marzanna opisywana jest jako bogini żniw (por. praktykę wykonywania kukły-marzanny ze snopka). Zatem częściowo przeciwstawną parę Dziewana-Marzana można rozumieć jako wiosenne kiełkowanie-wzrost – letniojesienne dojrzewanie-obumieranie; poczęcie – śmierć. Dziewana porywa dziewczęta pozyskane przez Jaszę i opętuje je tanecznym szałem (por. odgrywanie rusałek albo opętanie przez te-że w wiosennej obrzędowości), jako swego rodzaju pra-boginka (por. wątek porywania dziewcząt przez dziwożony, boginki). Pierwszy segment fabuły pełni rolę wstępu (wprowadzony jest mit o niewierności Żywy-Mory-Mokoszy), zarysowania tła zdarzeń. Dwa środkowe segmenty fabuły nawiązują do różnych okresów obrzędowych: pierwszy obejmuje okres od późnojesiennych Andrzejek (por. inicjacyjny obrzęd Kałyty na Ukrainie) do wczesnej wiosny z kulminacją w okolicy równonocy wiosennej. Nawiązuje do kolędowania zimowego, topienia Marzanny i erotycznych zabaw zapustnych. Drugi (inspirowany silnie baśniami typu „Szklana góra” i podaniem o władczyni z Łyśca) obejmuje okres środkowej i późnej wiosny (aż do okolic przesilenia letniego). Nawiązuje do wiosennej obrzędowości pasterskiej, świętojurskiej, rusalnej, sobótkowej. Ostatni segment nawiązuje do obrzędowości letniej, żniwnej. Trzy postacie, które wymieniłem wcześniej, (J., M., Dz.) pełnią rolę kozłów ofiarnych. Ich pierwsza funkcja to zarysowanie dorocznego cyklu wegetacyjnego i obrzędowości inicjacyjnej. Na koniec czasu mitycznego przeobrażają się w bóstwa o cechach psychopompów, prowadzące dusze zmarłych do ich siedzib i pomagające w reinkarnacji. Triada Dziewana-Mora-Marzana funkcyjnie bliska jest (tożsama?) trzem Rodzanicom. Relacja J. i M. służy jako model związku nieprawidłowego, zakazanego (por. wątek obawy o popełnienie kazirodztwa w pieśniach kupalnych). Z kolei pomniejsze bóstwa tworzą model związku prawidłowego, zalecanego (egzogamicznego). Bóstwa w danym wąskim kontekście kontrastowane ulegają m.in. w pieśniach projekcji astralnej (np. jako słońce i księżyc, miesiąc i gwiazda). Przy tym jak wydaje się funkcjonujące porówania nie były tutaj całkowicie stałe, a jedynie były tendencjami. Tak więc w pieśniach kupalnych znaleźć można zestawienie chłopak i dziewczyna oraz słońce i miesiąc albo miesiąc i gwiazda. U Jaszy można znaleźć cechy lunarne (św. Jerzy na księżycu, księżyc-Jan/Jasio) i być możne solarne (złota tarcza Jarowita; por. nieudane wesele Słońca w folk. Słowian Płd.). Obraz Marzanny w pieśniach ma cechy wspólne z obrazem Zorzy. Wanda (lokalnie postać wiązana z okresem świętojańskim) razi adoratora słonecznym promieniem. „Narzeczona Jana” u Bułgarów zdolna jest spalić ziemię. Obraz Gwiazdy Wieczornej przypomina boginię typu dianicznego (np. lit. Medeinę). Jednocześnie Dźiwica jest wiązana z księżycem w pełni i z porą południową. Określenie „ljelja” (dziewczęta w zielonoświątkowych pochodzie kolędniczym) odsyła nas konotacjami do Wenus (Gwiazda Lelowa, Leliwa). Przodownica (słowami Glogera „kapłanka pracy”) na żniwach wydaje się mieć jakiś rytualny związek z porankiem. Jakiś związek z księżycem mają wiły. Tutaj przyjąłem, że Trzy Zorze (wyodrębniające się z orszaku Marzany) łączą się z Trzema Dioskurami (idącymi jako drużyna Jaszy).
Z drugiej strony „ljelje” odsyłają nas do żeńskich duchów — rusałek (tak też nazywano te postacie; por. związek boginek z jutrzenką w wierzeniu polskim, refren „rano, rano” w pieśniach rusalnych). Wierzono, że wiosną rusałki opuszczają wody i przechodzą na roślinność (por. rytuał odprowadzania rusałki w zboże; obrzędowa rusałka mogła być dziewczyną obwieszoną wieńcami, nagą dziewczyną, wreszcie bywało, że rusałki utożsamiano z samymi wiankami). Podobne wierzenia dotyczyły też czartów i południc. Nasuwa się pytanie, czy południce nie są li tylko sezonową odmianą rusałek (określenie rusałki żytnie znaczyło w zasadzie to samo; rusałki odprowadzano w zboże; w czasie żniw obawiano się południc i wieczornic). Rusałki i czarty mają cechy demonów wegetacji, niosących „siłę” wspomagającą wzrost roślin (por. wierzenia, że taniec tych demonów stymuluje wzrost roślin albo grzybów w danym miejscu). Przy tym rusałki i czarty mogą też zsyłać na ludzi ciężkie choroby. W folklorze wsch.-sł. znajdziemy intrygujący związek między Leszym i św. św. Jerzym i Janem (odzwierciedlenie boga Jaryły) – Leszemu poświęcone były dni św. Jerzego i św. Jana; podobnie jak św. Jerzy u niektórych narodów słowiańskich, Leszy kontroluje wilki. Obie te postacie jakoś związane są u Słowian z kolędowaniem (leszaki, jurjaše). Podobnie jak św. Jan, Leszy żeni się, a jego weselu towarzyszy zawierucha. Rozhulane duchy mogą rozdeptać człowieka, który stanie na ich drodze. W demonicznych weselników bije grom. Nasuwa się myśl, że obie te postacie są głęboko związane z męską inicjacją u dawnych Słowian. Bohater bajek magicznych spotyka takie zaświatowe postacie, jak Baba Jaga, Żelazny Wilk, „dziadek” czy sam Leszy. Żeby pójść dalej, musi wykonać jakieś zadanie na ich polecenie, złożyć im ofiarę albo walczyć z nimi. Poniekąd bohater baśniowy musi stać się „jak Leszy”, żeby móc przeniknąć w dolne zaświaty. Dochodzi do synchronizacji tych dwóch postaci, stąd i podobieństwa (inna taka synchronizacja występuje w przypadku Bogów spoczywających na księżycu – kowala-Swaroga, domowika-Wielosa i skrzypka-Jaszy).
Z szeregu danych można wnioskować, że wiosenny heros – Zielony Jerzy, Jaryło, Jasza – prowadzi ze sobą (czy niesie na sobie) czeredę duchów. Wierzono, że w wiosennym listowiu kryją się dusze zmarłych (por. też związek obrzędu Kusta z cmentarzem i majeniem grobów) – takim listowiem okrywany był też Zielony Jerzy. Nasz bohater bywa też ornitomorficzny (por. świętojańskie zabijanie kani) – kolejna paralela z duszami zmarłych. Św. Andrzej (postać o sporym podobieństwie ze św. Jerzym – ten sam patronat nad wilkami, ten sam motyw klucza) może w bajce wprost grać rolę psychopompa – bożego posłańca. W bajkach magicznych zdarza się wątek uwolnienia dusz, przetrzymywanych przez wodnika lub czarta (np. w naczyniach albo zaklętych w konie).
W śródleciu Gromowładca strzela w duchy, których za dużo zgromadziło się po polach – mówi się, że wtedy czart (wodnik) kryje się w wodzie. Część duchów kryje się na zimę np. pod kamieniem, w wodzie, część (którą można, moim zdaniem, utożsamiać z „prawymi zmarłymi” i duchami domowymi) trafia wraz ze zbożem do domostw (por. Boga lub Rajka idącego w pieśniach żniwnych do gumna). W ten sposób Jasza dopełnia swojej misji ustanowienia prawidłowego porządku w zaświatach – wyprowadza dusze, które nagromadziły się w dolnych zaświatach (=Nawia, mogiła, cmentarz), prowadzi je poprzez pola, a następnie do domostwa (=Raj, dziedzina Domowego-Wielosa). Mogą one ulec reinkarnacji albo strzec ludzkich sadyb.
W powyższej baśni jako stróż dolnych zaświatów (Nawi) występuje generalnie wężokształtny Nyja. Uzasadnienie dla takiej interpretacji tej postaci jest kilkorakie. Po pierwsze, sama etymologia imienia wiąże Nyję z nawią „mogiłą, krainą zmarłych, nieboszczykiem”. Po drugie, pisarze staropolscy mają go za władcę podziemi i nadzorcę dusz. Po trzecie, w źródłach staropolskich przypisuje się Nyi zdolność do wywoływania i powstrzymywania deszczu, co zbliża go do postaci nieprawego zmarłego w wierzeniach ludowych (w celu wywołania deszczu polewano wodą mogiły, wrzucano do wody krzyże z mogił albo samych nieboszczyków; por. też baśniowego zasuszonego Kościeja/Kostija, który zostaje ocucony z letargicznego odrętwienia, gdy dostaje wodę). Po czwarte, w słowiańskich wierzeniach ludowych znano postacie „naczelnika zmarłych (pochowanych na danym cmentarzu)” albo wręcz ogromnego węża, strzegącego mogił. W ludowych baśniach w podobnej funkcji obsadzany jest niejednokrotnie Czart, Wodnik lub Kościej.
Osobną postacią jest natomiast Wielos vel Wił. Jest on donorem (wraz z Dadźbogiem) podarków dla nowonarodzonych dzieci Gromowładcy. Diada Dadźbóg – Wielos odpowiada tu diadzie Mitra – Waruna z mitologii indyjskiej i reprezentuje dopełniające się zasady takie jak: dzień – noc, rozumowanie – natchnienie. W ludowych baśniach taką dopełniającą się diadę wyrażają np. Jezus i św. Piotr (baśń „Bogdynek”) albo Bóg i św. Mikołaj (wsch.-sł. legendy i bajki o Eliaszu/Ilii/Iliuszce). Wielos pojawia się także w dalszym ciągu baśni jako pomocnik Jaszy i „deus ex machina” (por. podobną rolę św. Mikołaja w bylinie o Michajle Potyku), zdolny penetrować zaświaty dolne. Jego siedziba jest jednak obok Bogów na niebie, w Raju, gdzie przyjmuje prawych zmarłych (por. daleko idące zbieżności między domowikiem, „kątnym bogiem” a Wołosem). Wielos i Jasza współuczestniczą w micie w wytworzeniu zaświatów dla prawych zmarłych (por. zbieżność Waruny i Jamy w mit. indyjskiej). W polskich wierzeniach ludowych zachowała się pamięć o duchu Wile, związanym z nocą, straszącym po domach i płatającym ludziom figle. Demon ten nasuwa skojarzenia zarówno z bóstwem warunicznym, związanym z nocą i boskim szałem, jak i z wiłami – dawnymi kuglarzami. Skłonny jestem uważać go za echo boga tożsamego z ruskim i czeskim Welesem (z podmianą rdzenia *vel- na podobnie brzmiący *vil-).
Wreszcie należy wspomnieć o Żelaznym Wilku. Ta intrygująca postać występuje głównie w bajkach wsch.-sł. (ale także w jednej zapisanej na Kaszubach). Występuje w kilku różnych fabułach, w tym w bajkach o zaprzedaniu rodzeństwa, jako antagonista gł. bohatera, w dodatku spiskujący z jego siostrą. Bywa także pomocnikiem głównego bohatera – postacią mediacyjną (podobnie jak nieraz zwykły lis albo wilk). Bywa pokonany przez głównego bohatera z pomocą innych zwierząt, albo broni białej i magicznego ręcznika (jak w bajce ukraińskiej, gdzie wilk okazuje się smokiem). Tutaj przyjąłem wariant pośredni – Żelazny Wilk jest mediatorem, któremu Jasza musi „zapłacić” za przejście w miejsce docelowe ofiarą z wierzchowca (jak w bajce ukraińskiej). Przy okazji Żelazny Wilk pokonuje pobratymców Jaszy (jak np. smok w pewnych innych baśniach). Potem jednak Ż. W. przemienia się w antagonistę, którego Jasza musi pokonać. Mogą nasuwać się skojarzenia z Cerberem z mit. greckiej. Różnych postaci mediacyjnych w bajkach magicznych mamy rzecz jasna sporo – często w tej roli występuje też Baba Jędza (wsch.-sł. Baba Jaga).
Odnośnie części wstępnej – w mitologii Bałtów Perkunas ma żonę Laumė (Vaivę). Laumė ma wiele cech wspólnych ze słow. Mokoszą, a także np. z boginkami. Laumė zdradza Perkunasa wg jednego wariantu ze śmiertelnym młodzieńcem, któremu rodzi syna Meilusa. Rozwścieczony bóg uciął bogini piersi i przegnał ją z nieba albo poraził ją gromem, a jej syna wrzucił na niebo, osadzając go między gwiazdozbiorami, w Plejadach. Wg innego wariantu Laumė kochała się w królu diabłów (Kipšas, Velnias), za co poraził ich bóg gromu. Wg jeszcze innego mitu Perkunas miał się ożenić w czwartek z boginią tęczy Vaivą, ale pochwycił ją diabeł (Velnias). Ślady podobnego mitu (strącenia z niebios czy porażenia niewiernej bogini, a także porażenia dzieci z nieprawego łoża) zachowały się w folklorze Słowian (o czym więcej piszę w artykule poświęconym Mokoszy). Jest pewna intrygująca zbieżność między podaniami Bałtów i Słowian – mianowicie Słowianie Południowi traktują Plejady jako siedmiu braci Vlašiciów. Podają różne listy ich imion, które nie są specjalnie spójne, ale często przewijają się wśród nich imiona od rdzenia mil- (Mile, Mileta, Milislav, Mioka). Czyżby zbieżność z litewskim Meilusem, echo wspólnego bałtosłowiańskiego mitu? Niekiedy Siedmioma Braćmi nazywali Plejady też Polacy. Pospolite są u Słowian skojarzenia Plejad z kwoką, kokoszą, z babami (konotacje silnie „Mokoszowe” – patrz artykuł o Mokoszy).
Czemu właściwie Jasza i Marzana mają być potomstwem Gromowładcy? Świadczą o tym pewne poszlaki. Ludowa kukła Marzanny ma pewne gromowe konotacje. Imię Marzana można rozumieć „córka Mary, mała Mara”. Mara lub mora to demon w folklorze polskim, który wykazuje w pewnych opisach ciekawe podobieństwa do wsch.-sł. mokoszy (np. pilnuje zakazu przędzenia). Więc Marzana może oznaczać córkę Mokoszy, zwanej Marą (derywacja podobna do: siostra – siostrzana [córka], siostrzenica). Folklor wskazuje, że Jaryło i Marzanna to rodzeństwo. Mieszkańcy Rugii czcili boga, którego imię kronikarz zapisał jako «Porenutius», a właściwą formą może być „Piorunic” (syn Pioruna lub młody Piorun). Miał on cztery twarze, a piątą na piersi (por. opis obrzędowego Jaryły z Białorusi, trzymającego „ludzką głowę”). W jednej z ukr. pieśni kupalnych padają wersy „A ty Perune / Otcze nad ładom” (z grubsza: ojcze pana młodego). O pokrewieństwie może też świadczyć po prostu podobieństwo Jarowita-Jaryły do Gromowładcy (obaj są wojownikami, którzy walczą z siłami chaosu). Mit o synu Gromowładcy zabitym przez ojca znali Hetyci.
Na początku jako antagonista Pioruna i niebiański uzurpator obsadzony został Dziw (strus. Diw). Jest to demon poświadczony w „Słowie o wyprawie Igora” i w późniejszym folklorze (na Ukrainie Dyw to demon mieszkający na bagnach; u Słowian Płd. diwowie to rodzaj olbrzymów obdarzonych magicznymi umiejętnościami), echo praindoeuropejskiego boga nieba Dyeus-a/Deiwos-a, zdegradowanego wskutek wpływów irańskich do roli złowróżbnego demona. A. Kempiński widział w Diwie demona strąconego z nieba. Pomysł wziął się z podobieństwa imienia Diwa do imienia bogini Diwy, wzmiankowanej w dawnych źródłach ruskich (prawdopodobnie przydomek Mokoszy).
Na zakończenie jeszcze zauważę, że powyższy mit opisuje odrodzenie świata po etapie kryzysu i ma cechy wtórnego mitu stworzenia świata (powtarzają się pewne elementy mitu kosmogicznego, jak wątek ofiary i wyklucia z jaja).
